“This life is what you make it.
Not matter what, you’re going to mess up sometimes, it’s a universal truth. But the good part is you get to decide how you’re going to mess it up.
Girls will be your friends – they’ll act like it anyway. But just remember, some come, some go. The ones that stay with you through everything – they’re your true best friends. Don’t let go of them. Also remember, sisters make the best friends in the world.
As for lovers, well, they’ll come and go too. And babe, I hate to say it, most of them – actually pretty much all of them are going to break your heart, but you can’t give up becuase if you give up, you’ll never find your soul mate. You’ll never find that half who makes you whole and that goes for everything.
Just because you fail once, doesn’t mean you’re gonna fail at everything. Keep trying, hold on, and always, always, always believe in yourself, because if you don’t, then who will, sweetie?
So keep your head high, keep your chin up, and most importantly, keep smiling, because life’s a beautiful thing and there’s so much to smile about.” — Marilyn Monroe

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Linka urządza(łaby). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Linka urządza(łaby). Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 września 2013

DANDY!

Dandy znaczy świetnie (a/y) :o)))

Świetny jest ten kawałek.

Jak i świetny jest Parov Stelar.
W grudniu wybieramy się paczką z pracy na ich koncert - świetnie!!! :o)))

Świetna była ubiegła niedziela.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

SQUASH po raz pierwszy. I welcome Marilyn.

 Kto próbował gry w squash ten wie, że to się trzeba nabiegać, naschylać,  nawyginać. Kto nie próbował gry w squash niech wie, że to się trzeba nabiegać, naschylać, nawyginać. A kto zna Linkę i wyobrazi ją sobie w malutkim korcie z rakietką w ręku i mega szybko odbijającą się od ścian twardą  piłeczką ten zdaje sobie sprawę z zagrożenia życia, na jakie naraził się ten, kto postanowił zabrać Linkę na kort i zagrać z nią w squash. (-_-)

czwartek, 18 lipca 2013

drobne wesołe NIE-PO-RO-ZU-MIE-NIA ;o)))

Jak często je miewacie?

Mawia się, że nieszczęścia chodzą parami - a ja odkryłam, że nieporozumienia całymi stadami.

sobota, 13 lipca 2013

Już nie tylko mieszkam ale żyję w swoim mieszkaniu :o).

Zdanie "Mieszkasz jeszcze czy już żyjesz?" używała IKEA swego czasu jako slogan reklamowy - no przynajmniej tu w Niemczech taki miała. Ja moje obecne cztery (dosłowne cztery! :o) ) kąty zamieszkuję już od pierwszego lutego. Jednakże dopiero od czasu późnej wiosny powoli zaczynam w nich żyć. 

poniedziałek, 29 października 2012

piątek, 19 października 2012

W linkowym salonie... ( ...narazie niewiele jest ;o) )

Ubiegłej soboty kiedy ja przebudzając się przeciągałam się w ciepłym łóżeczku, Łukasz biegał już po mieszkaniu z kombinerkami i miseczką gipsu w rękach.
Bohater naszego domu, jak twierdzi nie mógł spać już od siódmej i postanowił spożytkować ten czas na zatkanie dziur wszelkich ( na ścianach!) w celu przygotowywań do malowania jakie przedsięwzięliśmy na weekend.


wtorek, 18 września 2012

Nasze (nie)małżeńskie rozmowy :o)

Napaliłam się! O jacie jak ja się napaliłam ...
:o)
 W sypialni. Najpierw na turkus. Potem na turkusową tapetę.

poniedziałek, 17 września 2012

Powrót do przeszłości.

Tylko spójrzcie co odkopała nanulika Anka:
 Katalog Ikea 1984 !!! :o)))))))

niedziela, 16 września 2012

Poczyniliśmy pierwszy zakup w ikea ;o).

Pierwszy zakupowy szał mamy za sobą ;o)! Zajrzeliśmy wczoraj do IKEA popatrzeć i wyszyliśmy stamtąd z materacami, MOIM UPRAGNIONYM gasicielem i stanowczym planem na to, po co tam już wkrótce wrócimy ;o).

środa, 12 września 2012

JUŻ (!) tuż tuż ... :o)

Interesanci szturmują nasze obecne mieszkanie i wykorzystują swoim zwiedzaniem cierpliwość Łukasza do jej granic - a te granice są wąskie ... ;o).







czwartek, 16 sierpnia 2012

nasze alte Wohnung =o)

Obiecałam sobie (i jakby wam) wpis o naszym starym/obecnym mieszkaniu. Na pamiątkę - sobie. Na maleńką prezentację - wam.

czwartek, 26 lipca 2012

nasze neue Wohnung! :o)

Nie dalej jak dwa tygodnie temu oglądaliśmy drewniane podłogi w pięknym ale za małym mieszkaniu. Miłość do zapachu i wyglądu parkietu została zwyciężona przez rozum - TYLE pieniędzy za tak mało miejsca - nie, jeszcze nie oszaleliśmy do reszty.
Ale było nam smutno.
Na pocieszenie jeszcze tego samego wieczoru, zajrzeliśmy do internetu ... i szybko wpadliśmy na świeże ogłoszenie, bardzo BARDZO korzystnego dla nas mieszkania:

niedziela, 15 lipca 2012

(przed)wybory

źródło: www.ikea.com
Bywając w ikea po drobiazgi z uśmiechem i rozrzewnieniem spoglądałam na krzątające się z listami i metrówkami w ręku pary wybierające NIEdrobiazgi do ich mieszkanka. Zakochani, zaaferowaniu urządzaniem, całkowicie pochłonięci wizją nowych lub remontowanych wspólnych czterech kątów. Rozglądający się. Sprzeczający i zastanawiający. Wreszcie zgodnie w uśmiechu kiwający głowami stojąc nad odpowiednią szafką, łapiący się za ręce zasiadłszy na odpowiedniej sofie, idący w objęciach złożyć swoje wymarzone zamówienie. Zastanawiałam się czy i kiedy my tak będziemy mogli powybierać sofy i komody i inne takie- potrzebować i móc nabyć coś więcej jak koszyczki do łazienki czy poduszki na krzesła. 

piątek, 13 lipca 2012

Śmiech i zabawa jak i wcale nie tak do śmiechu ;o).

Ostatnie dni minęły mi w oka mgnieniu.
Od weekendu począwszy, który spędziliśmy na weselu Łukaszowego kuzyna.
Było wielkie i takie prawdzie polskie! ;o) Niemcy chcieli nam dać po tydzień wolnego jak się dowiedzieli, że jedziemy na ślub do Polski - taki respekt mają do naszych tradycji. Bo tutaj u nich to kawa ciasto i do domu, któż by tam widział spędzić ze sobą dwa dni na tańcach, piciu i jedzeniu ;o) i jeszcze po tym przyjść w pn do pracy- takie rzeczy nie mieszczą się w typowej niemieckiej głowie ;o).

środa, 4 lipca 2012

Szukamy neue Wohnung :o)

Przed nami zmiana mieszkania. Bardzo się na nią cieszę - planowanie, urządzanie, dekorowanie ... Łukaszek się trochę obawia ;o) ale oboje tak samo chcemy i potrzebujemy tej zmiany.

W obecnym mieszkamy od 2006 roku. Jest ono bardzo studenckie :o). Mamy w nim wszystko z czego nic do siebie nie pasuje. Ale choć pragnę jego zmiany to jednocześnie czuję do niego ogromny sentyment i na samo wyobrażenie ostatniego zamknięcia jego drzwi za sobą łzy napływają mi do oczu ... :o) nie wiem jak to konkretnie będzie w dzień wyprowadzki, do której jeszcze daleko, ale niemalże pewna jestem swojego wycia po kątach za starym na przemian  z radością na nowe podczas wynoszenia kartonów...
Jednak póki co o nowym właśnie (dotychczasowe rzecz jasna również (a może zwłaszcza) zasługuje na specjalny post - ten nastąpi wkrótce :o) ).