“This life is what you make it.
Not matter what, you’re going to mess up sometimes, it’s a universal truth. But the good part is you get to decide how you’re going to mess it up.
Girls will be your friends – they’ll act like it anyway. But just remember, some come, some go. The ones that stay with you through everything – they’re your true best friends. Don’t let go of them. Also remember, sisters make the best friends in the world.
As for lovers, well, they’ll come and go too. And babe, I hate to say it, most of them – actually pretty much all of them are going to break your heart, but you can’t give up becuase if you give up, you’ll never find your soul mate. You’ll never find that half who makes you whole and that goes for everything.
Just because you fail once, doesn’t mean you’re gonna fail at everything. Keep trying, hold on, and always, always, always believe in yourself, because if you don’t, then who will, sweetie?
So keep your head high, keep your chin up, and most importantly, keep smiling, because life’s a beautiful thing and there’s so much to smile about.” — Marilyn Monroe

czwartek, 5 września 2013

Przyjemny Chaos i Nieporządek

Matko jaki ja mam bu..-bałagan w mieszkaniu! Marilyn z niedowierzaniem na to wszystko i nam nie spogląda i to w dodatku wciąż z poziomu podłogi - jak będzie tak wywracać oczami to jeszcze długo nie zajmie zaszczytnego miejsca na ścianie! ;o)))

Dlaczego ciuchy same się nie teleportują do prania,a pranie samo się nie robi, nie rozwiesza a potem nie prasuje i nie składa? 
Dlaczegoż odkurzacz sam nie odkurza, a podłoga nie zmywa się sama?
 Skąd biorą się kurze NA BIAŁYCH MEBLACH!? 
Helloł miało ich nie być (widać) !!! ;o))).

Wracając do domu myślę sobie "dzisiaj ogarnę" po czym wchodzę, kąpię się, kładę spać i obiecuję "jutro", bo przecież za późno jest na hałasowanie praniem czy odkurzaniem a do tego taka zmęczona posprzątałabym niedokładnie ;o).

Dzisiejszy dzień już teraz wiem, że nie jest "tym jutrem" - zaplanowane na wieczór sery winogrona wino i próba pierwszego tańca państwa młodych to istotny powód apelowania o kolejne jutro :o).

A propos jedzenia - miałam okazję, ba, ZASZCZYT miałam w poniedziałek delektować się naleśnikami z  twarogiem na słodko PROSTO Z POLSKI takim! (spod Torunia dokładnie! ;o) ) Nie jakimś tutejszym Quarkiem. Ale pysznym polskim serem białym. (Takim który się nie zważy gdy robi się z nim pierogi ruskie.) Znajomi, którzy niedawno wrócili z rodzinnych okolic ugościli mnie takimi delicjami.

Ummmm - uwielbiam ich! :o)))
Oczywiście nie jedynie za polski twaróg i naleśniki ;o). To niesamowici ludzie są, których poznałam w wyjątkowych okolicznościach - które (i okoliczności i znajomi) zdecydowanie na osobny post zasługują. Muszę wspomnieć jednak już teraz, że to podróżnicy zapaleni i zamiłowani są, z którymi wkrótce wybieram się w pierwszą, małą, wspólną podróż - rowerem! 

Im. W maju zdarzyło się przemierzyć Korsykę jednośladami. Ja. Odważyłam się powiedzieć im w końcu "tak, chętnie wybiorę się z Wami na wycieczkę" odkąd regularnie raz w tygodniu skacze przy tenisie stołowym, a biegam podczas squasha już dwukrotnie (zarażona przez kolegę z pracy, dzielnie kontynuuję naukę z mistrzem moim a dodatkowo zdaje się, że skutecznie wciągnęłam przyjaciela na cotygodniową sesyjkę na korcie - przerosnę mistrza jak nic! ;o) ).

W gruncie więc rzeczy, chaos i nieporządek, które przejęły panowanie w moich czterech kątach mają swoje źródła u podnóża góry przyjemnych spotkań i fajnych ludzi, stąd też wcale się na ich obecność nie złoszczę. Powiem więcej. Jeśli znajdę czas na przejęcie panowania, zacznę się chyba martwić i smucić .. ;o)))




16 komentarzy:

  1. mmmm mniam. narobiłaś ochoty tymi naleśnikami. Fajnie Cię znów czytać :) mam nadzieję że teraz uda mi się częściej ujawniać niż kiedyś na Twoim blogu, bo i ja wracam do "świata żywych" w blogosferze :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam Ciebie, Bombelkowa :o))), w blogsferze z powrotem wiesz, mowia ze w rozstaniach najpiekniejsze sa powroty, wiem cos o tym, to prawda takze odnosnie tych blogowych ;o). Bardzo mi milo widziec Cie u siebie.
    Ten nalesnikowy smak sama mialabym ochote poczuc tu i teraz jak tak patrze sobie na to zdjecie moje ;o)))
    Do milego przeczytania. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooooo jaaaa, ale super- rowerowe wycieczki są super!! Z punktu widzenia czytelnika już się nie mogę doczekać LINKOWYCH OPOWIEŚCI i zdjęć jakie z niej przywieziesz :)

    Pozdrawiam,

    Malko

    p.s.
    Jak ja uwielbiam naleśniki!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje ze dam rade podazac za nimi :o))) - tak czy tak, na pewno bedzie co opowiadac ;o))) do milego zatem droga Malko!

      PS. WIEM! Kto ich nie uwielbia?? ;o)))

      Usuń
  4. Ja dziś nie mogłam wytrzymać i posprzątałam swój pokój na błysk;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmy... a ja nadal sie nie zebralam.... ;o)))

      Usuń
  5. Ja już nie wiem jak się zmusić do sprzątania. jest tyle ciekawszych zajęć, choć plany mam zawsze obiecujące;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wlasnie, checi nawet to ja i mam, tak ze nie potrzebowalabym sie zmuszac, ale czasu brak kiedy tyle przyjemniejszych alternatyw na horyzoncie ... sprzatania spada na koniec listy sposobow na wykrzystanie wolnego czasu :o)

      Usuń
  6. Ale bym takie smakołyki zjadła, a moja dieta trwa i trwa...
    Linko, to ja koniecznie muszę do Drezna się wybrać:-) A wiesz, że mój kuzyn mógł studiować na każdej uczelni w Niemczech, a wybrał Drezno:-)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HA! :o) Niesamowite. Doprawdy cos w tym jest ... nic nie dzieje sie bez przyczyny az chce sie zauwazyc w tym momencie :o)))
      Olu. Drezna. Kuzyn. Ja. Czekamy na Ciebie.
      :o***

      Usuń
  7. powiem Ci,kochana,że nieporządek w obliczu tych wszystkich wesel,panieńskich i innych jest Ci absolutnie wybaczony :) ja zawsze też byłam mega bałaganiarą,ale od pewnego czasu wstąpił we mnie duch perfekcyjnej pani domu i nie wyobrażam sobie weekendu bez wielkiego sprzątania i dnia bez ogarnięcia mieszkania (przynajmniej trochę). wiem,jestem szurnięta i chyba to starość,ale ja to coraz bardziej lubię! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OMG perfekcyjna pani domu ... :o)))
      weekendowe sprzatanie zawsze mialo miejsce w moim rodzinnym domu, mam nadzieje ze do niego wroce w swoim wlasnym, poki co srednio to wyglada. ale w miedzyczasie juz ogarnelam i pranie i podlogi.. tyleze... znowu trzebaby ogarnac... olaboga ! ;o)

      Usuń
  8. Linko, ode mnie masz rozgrzeszenie ...w takich okolicznościach...a jak Cię ten bałagan przygniecie to sobie zanuć piosenkę Sienkiewicz ,,..przewróciło się niech leży ... ;)))

    p.s. A propos twarogu, to ja w roli rodzinnego cateringu, co jakiś czas siostrze mieszkającej w Niemczech, lepie górę ruskich pierogów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :o) :o) :o) przewrocilo sie niech lezy - wysmienite, zasmialam sie w glos!

      oooo moze do siostry Twojej przebywam gdzies po drodze i gora pierogow moglaby stopniec nieco w okolicy Drezna ;o))) czasami. uwielbiam pierogi ruskie prosto z Polski! ;o) :o*

      Usuń
  9. Ja mam na siebie metodę - jak do burdello doprowadzę dom, co przychodzi mi łatwo, ale czego nienawidzę - zapraszam gości. To taki deadline do kiedy muszę ogarnąć otoczenie. No i jest jeszcze mąż do wspólnej pracy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z gośmi i deadline dam radę! :o) Dobry pomysł! Z współpracą męża - hmy (^_~) - może kiedyś ;o)))

      Usuń